"Będą mieć kłopot". Tą sprawą rząd chce uderzyć w PiS
Waldemar Żurek zapowiedział podjęcie działań mających na celu dokładne zbadanie polskich wątków w sprawie tzw. afery Jeffreya Epsteina. W tym celu powołał specjalny zespół, który rozpoczął prace w miniony czwartek.
Zespół Żurka zbada sprawę Epsteina
Polska planuje zwrócić się do strony amerykańskiej o udostępnienie wszystkich utajnionych materiałów dotyczących sprawy. Celem jest ustalenie, czy na terenie Polski dochodziło do handlu ludźmi, przestępstw pedofilskich oraz czy istnieją ofiary powiązane z tym procederem. Pracami zespołu kieruje minister sprawiedliwości we współpracy z przedstawicielami resortu spraw wewnętrznych oraz służb specjalnych.
Okazuje się, że nie są to jedyne cele, jakie przyświecają rządzącym. Jest drugie dno sprawy. Na celowniku jest jeszcze Prawo i Sprawiedliwość. Zespół ma być narzędziem do uderzenia w partię Jarosława Kaczyńskiego. W jaki sposób?
"Na pewno dla PiS to kłopot".
– Widzimy duży potencjał w zespole badającym aferę Epsteina – nie ukrywa jeden najważniejszych polityków obozu władzy, który odniósł się do sprawy w rozmowie z Interią. – PiS jest zakochane w Trumpie, Nawrocki jest zakochany w Trumpie, ale ich sprawczość jest żadna, kończy się na miłych słowach i wspólnych zdjęciach – wskazuje. Rozmówca portalu wspazuje, że amerykański przywódca słabnie wewnętrznie, ma fatalne notowania i jest wobec niego coraz większy opór społeczny. – Teraz Trumpa jest i będzie coraz więcej w kontekście akt Epsteina i to będzie coraz mocniej ciążyć PiS-owi i Nawrockiemu – mówi wprost.
Podobne przekonanie panuje w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jedno ze źródeł Interii w tym resorcie twierdzi, że badanie sprawy Epsteina może w sposób negatywny odbić się na PiS-ie.
– Na pewno dla PiS-u jest to kłopot, zresztą jak wszystko, co dotyczy Trumpa. Postawili absolutnie wszystko na jedną kartę, poszli na ślepo z poparciem dla Trumpa, chociaż wiedzieli, że jest kontrowersyjną postacią i do świętych nie należy – podkreśla informator serwisu. – Przecież już lata temu było wokół niego głośno w tematach kryminalnych. To nie jest żadna niespodzianka, że znowu coś się dzieje i w jakiś sposób dotyka to Trumpa. W PiS-ie wiedzieli, jaką żabę połykają. Teraz będą mieć z tym kłopot tak samo, jak mieli kłopot z jego awanturą o Grenlandię – dodaje.
PSL nie przyłączy się do wojny przeciwko PiS?
Interia zwraca tu uwagę, że polityczne rozgrywanie sprawy Epsteina przeciwko Trumpowi, a jednocześnie Prawu i Sprawiedliwości może doprowadzić do kolejnego podziału w koalicji. Jak podkreślono w artykule, trudno oczekiwać na taki ruch zgody Polskiego Stronnictwa Ludowego na czele z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, który w koalicji pełni rolę strażnika relacji z Waszyngtonem. "Ludowcy nie zamierzają przykładać ręki do wykorzystywania Trumpa w politycznej wojnie z PiS-em" – czytamy.